Kiedy czuję, że wchodzę w wewnętrzny POŚPIECH

AUTOR: MARTA DYDA

I nie wiem od jakiego zadania zacząć. Kiedy już wiem, że ten dzień nie pomieści tego wszystkiego. Czasami tak trudno mi ocenić co jest z tej listy zadań najistotniejsze.

Zauważam, że to taki moment, w którym Ja pośpieszam Siebie, pośpieszam Moje dziecko, pośpieszam Swoje sprawy, pośpieszam tych wszystkich, których spotykam w kolejce, na poczcie, pośpieszając Swoje życie.

O ile realizacja ważnych dla Nas spraw i zadań daje poczucie sprawstwa a w szerszej perspektywie buduje odporność psychiczną. To w takich chwilach właśnie moment zatrzymania wzbogaca Nas o nowe zachowania poszerzając naszą elastyczność psychologiczną.Prowadząc Mnie w tym zabieganym dniu, w dniu wewnętrznego pośpiechu do witalności życia.

To jest ten moment, ważny moment gdzie potrzebuję chociaż na chwilę spowolnić. Zatrzymać się. Wolniej popatrzeć. Ulotność chwili zauważyć ,w kropli deszczu zamkniętą.

Spotkać na Swojej drodze bezruch, na krótką chwilę się z nim spotkać.

Dzisiaj zauważam.Kamyki przy bramie. A bramą przechodzę codziennie.Dopiero dzisiaj je dostrzegam, zanurzone w betonie.Kamyki, które nigdzie się nie wybierają.

Dziś pragnę oglądać bezruch.

Dziś spowalnia Mnie bezruch.

Wtedy Ja spowalniam.

I już wiem, że zmieszczę w tym dniu to wszystko co jest na dzisiaj najważniejsze.

Co Mam zmieścić, na to wszystko jest miejsce.

Dzisiaj nie trzeba nic więcej.

Reszta spraw poczeka.

Leave a Reply