Życie na POKAZ

AUTOR: MARTA DYDA

Ależ to proste im bardziej jestem w swoim prawdziwym życiu tym mniej mnie jest w świecie on-line, często świecie na pokaz, świecie oczekiwań, świecie, który dzisiaj nami rządzi, rozbudza nasze apetyty na posiadanie, sukces, wyglądanie, na określony wizerunek, na bycie „kimś”. Obecny świat bardzo lubi ludzi ubranych w uśmiech, kierują nami trendy, „musisz mieć”, „tak trzeba”, świat, od którego dzisiaj jesteśmy uzależnieni, ma ogromny wpływ na nasze funkcjonowanie.

Chcemy powielać krok po kroku to co robią inni, często kosztuje nas to bardzo dużo wysiłku, chodzimy na kursy „szczęśliwego życia”. A gdzie w tym całym świecie jesteś Ty prawdziwy… i czego w tym wszystkim chcesz dla Siebie…bo przecież oprócz chwil idealnych i doskonałych, które prezentujemy w mediach społecznościowych nasze życie składa się ze zwykłych wtorków i z czwartków, z codziennych rozmów, zakupów i powrotów po pracy do domu, z dni nieidealnych.

Dzisiejsze życie daje nam niesamowite narzędzia do tego żeby schować się przed samym SOBĄ, narzędzia które zabierają nam radość życia. My dzisiaj chowamy się za tym czego oczekuje od nas otaczający nas świat i ludzie próbując wbić się w schematy określone jako „właściwe życie”.

Daj sobie teraz odetchnąć i zadaj sobie pytania:

Dla kogo zajmuje się dzisiaj tym o czym myślę? (Czy na pewno dla siebie ? Czyje oczekiwania to spełni?)
Dla kogo kupuję dzisiaj wszystko to, co na dłuższą metę przynosi mi więcej stresu niż radości ? (Dlaczego dbam bardziej o komfort innych ludzi niż o swoje samopoczucie? )
Z czego dzisiaj jest Ci najtrudniej zrezygnować a czujesz, że Cię dusi ? (Bo…„ A co ludzie powiedzą?”)
Co za Tobą „chodzi” od dłuższego czasu? (Na co brakuje Ci odwagi?)
Jaki jest Twój obraz dobrze przeżytego życia?

W ostatnich miesiącach odcięłam się od świata mediów społecznościowych. Tak sobie myślę, że przygotowywałam się na to od dłuższego czasu, „coś” mnie gryzło, „coś” dusiło, zaczęło przeszkadzać, byłam zmęczona tym co mnie otacza. I tak, był moment, że czułam się niefajnie i było mi trudno, szczególnie w pierwszych dniach odłączenia się od sieci. To przecież tak silne nawyki, zaglądania, podglądania i sprawdzania.

Po paru dniach „walki” ze sobą, przyszedł czas oddechu, lekkości tego co dla mnie na prawdę ważne, ważne w otaczającej mnie codzienności i życiu. Te doświadczenia, ze mną zostały do dzisiaj i chcę ich więcej, przyszedł większy spokój, moje pasje, które „robię” dla Siebie, nie dla innych, „moi” ludzie, tak bardzo ważni i potrzebni. Zwrócenie uwagi na te wszystkie momenty, okazały się prawdziwym przełomem. Zatrzymanie, zwykłość (niezwykłość), uważność, ciekawość wszystkiego co się we mnie dzieje, eksperymentowanie z codziennością, sprawdzanie jak się z tym czuję? Jak mi z tym jest?

To był czas bycia w mojej prawdziwej, czasami szarej rzeczywistości, czas pytań czy to wszystko co dzisiaj robię w swoim życiu doprowadzi mnie do dobrze przeżytego życia czy je ograniczy? Czy to wszystko co robię dzisiaj w życiu i codziennie oglądam w mediach społecznościowych daje mi więcej spokoju czy więcej porównań, więcej życiowej obfitości czy niedoborów, podążania czyjąś drogą czy za swoim sercem więcej radości czy osamotnienia, więcej czy mniej codziennego spełnienia.

I wiesz co, tak naprawdę do dobrze przeżytego życia nie potrzebuję wiedzieć w jakiej restauracji „zameldował” się kolega z podstawówki żeby zjeść niedzielny obiad.

Zatęskniłam za prawdziwymi, głębokimi relacjami, gdzie można rozmawiać godzinami o ważnych i mniej ważnych rzeczach. Za rozmowami, które uskrzydlają i ludźmi którzy rozumieją. Zatęskniłam za zwykłym, fajnym życiem.

Życzę Ci odwagi i odrzucenia oczekiwań dzisiejszego świata i zapraszam Ciebie, po prostu do samego Siebie, na dobrą herbatę. A jak już zrobisz Sobie herbatę, spróbuj dokończyć zdanie: „dobrze przeżyte życie, oznacza dla Mnie…”